Twój największy wróg to Ty.

Jak często zastanawiasz się nad swoją obecną sytuacją życiową? Jak często analizujesz swój najmniejszy ruch? Jak długo wahasz się nad podjęciem jakiejkolwiek decyzji? Czasem masz pewnie wrażenie,  że myślisz o tym w nieskończoność.  Z jednej strony myślisz, że warto. Ale zaraz po tym budzą się wszelkie wątpliwości, czy aby na pewno zrobię dobrze, jeśli podejmę taką decyzję. Nawet nie wiesz kiedy, a budzi się Twój wróg. I pewnie nie wiesz, że ten wróg to Ty.

 

Ostatnio zastanawiałam się jak to jest, że życie nie jest takie płynne, proste i przyjemne. Dlaczego, w momencie kiedy myślimy, że osiągnęliśmy już spokój i wszystko w końcu zaczęło się układać po naszej myśli – nagle wszystko trafia szlag? Pojawia się coś niespodziewanego. Trudna sytuacja finansowa, zawód miłosny, utrata pracy, wypadek, choroba a może nawet śmierć bliskiej osoby. Upadamy. Co prawda – nie bez powodu. Odgradzamy się od świata betonowym murem. Poddajemy się. W dupie mamy swoje życie. W dupie mamy cały świat. No a co z resztą? “Jaką resztą do cholery?! Zobacz jak mam źle!” Twój osobisty wróg krzyczy w każdą możliwą stronę. Zraża do Ciebie Twoich przyjaciół i bliskich. Nagle zaczynasz nienawidzić nawet siebie. Bo? Bo nic Ci nie wychodzi! Bo Twoje życie to pasmo nieszczęść. Bo tak bardzo chcesz, a znowu coś się spieprzyło! Ale czy nie jest to trochę zastanawiające? Że nagle akurat w tej jednej chwili wszystko stało się takie złe? Że akurat teraz wszystko, czego nie dotkniesz zostają koncertowo spieprzone? No zastanów się. Kto zawinił? Cały świat dookoła? A może Twój osobisty wróg, czyli TY?

 

Maszyna ruszyła. Wszystko jest na nie. Nie zauważasz już pozytywów w dniu codziennym. I podświadomie zaczynasz kłaść sam sobie kłody pod nogi. Rezygnujesz z rozwoju, z przyjemności, myślisz ciągle negatywnie. A pamiętasz od czego się zaczęło? Tak, od tej jednej małej drobnostki. Ten malutki szczegół spowodował, że właśnie teraz czujesz się tak źle. Wszystko zaczęło się walić? Zastanów się czy aby na pewno? A może to wszystko dzięki Twojemu wewnętrznemu wrogowi, który bardzo się starał, żeby cały świat stał się zły? Tak, to on. To Twój wróg doprowadził Cię właśnie do tej sytuacji. To nie otoczenie. To Twoja podświadomość spowodowała, że świat stracił kolory i przybrał barwy szarości.

 

Co zrobić? Wróć myślami do sytuacji sprzed tego stanu. Przeanalizuj dokładnie co się wydarzyło. Zastanów się co byś zrobił, gdybyś mógł cofnąć czas. Przemyśl każde “za” i każde “przeciw”. Wtedy dostrzeżesz, że to nie ten cały świat doprowadził Cię do takiego stanu, tylko…. Twój wróg, czyli Ty! Zacząłeś się mu poddawać mimowolnie i nie wiadomo kiedy, stało się właśnie to. Górka stała się jeszcze bardziej stroma niż zawsze (pisałam też o tym: TUTAJ).

 

STOP! Czas się otrząsnąć. Czas spojrzeć w lustro i powiedzieć do siebie głośno “Weź się w garść i rusz dupę!”. Przestań dobijać sam siebie byle pierdołami, bo za chwilę tak bardzo się w tym zatracisz, że będzie za późno. Twój prawdziwy wróg zacznie ograniczać Cię w czynnościach, które dotąd były dla Ciebie niezwykłą przyjemnością lub pasją. Zapomnisz o co walczyłeś. On już o to się postara. Porzucisz swoje pasje, zepsujesz relacje z bliskimi, przestaniesz się rozwijać, przestaniesz dbać o siebie, a zaczniesz pogrążać się w emocjonalnym dole, a w dodatku zaczniesz ŹLE wyglądać. I pomyśleć, że wszystko to zacząć się może od byle pierdoły. Nie pozwól na to. Ty jesteś odpowiedzialny za swoje wewnętrzne JA. To Ty kierujesz swoim życiem. Nikt inny.

 

Twój największy wróg to Ty. I właśnie tylko Ty możesz siebie ograniczać. To Ty możesz zniszczyć w jednej chwili to, nad czym pracowałeś całe życie. Jeśli nie poczujesz się odpowiedzialny w 100% za swoje życie, za swoje wybory i za to jak się czujesz – zaczniesz obwiniać cały świat. Zagubisz się i będzie bardzo ciężko się w tym wszystkim odnaleźć. Natomiast jeśli uświadomisz sobie, że nikt inny nie ma wpływu na Twoje życie z wyjątkiem Ciebie – Twoje życie stanie się prostsze, bardziej poukładane, przyjemne i co najważniejsze: takie, jakie sobie wymarzyłeś. Tylko weź sprawy w swoje ręce. Jak się coś zaczyna pieprzyć – przełącz tryb myślenia i zacznij robić wszystko, by sytuacja nie przybrała formy domina. Zatrzymaj maszynę w odpowiednim momencie. Reaguj na każdy minimalny sygnał.

 

Jeśli zrozumiesz, że tak na prawdę jedyną osobą, która w tym momencie może Cię ograniczać jest Twój wróg – czyli TY – wszystko stanie się jasne. Przyłożysz większą uwagę do swoich decyzji i do swojego nastawienia. Dzięki temu Twój największy wróg odpuści. 🙂

Spread the love
  • 4
    Udostępnienia