16 sposobów na radzenie sobie ze stresem

Dla wielu z nas nadchodzące miesiące mogą wiązać się z odczuwaniem silnego stresu. Maj to miesiąc egzaminów maturalnych, które są poważnym wyzwaniem dla licealistów chcących dostać się na wymarzone studia. Studenci w nadchodzących miesiącach zmierzą się z egzaminami końcowymi, a część z nich (w tym ja) podejdzie do obrony pracy licencjackiej / magisterskiej. Niektórzy zaś przygotowują się do ślubu, a może porodu. A inni najzwyczajniej w świecie będą walczyć ze stresem dnia codziennego. Jak w tym wszystkim zachować spokój? I najważniejsze – jak nie zwariować?

 

Na samym początku warto uświadomić sobie jak poważne skutki niesie za sobą ciągłe odczuwanie stresu. Nie umiejąc panować nad stresem narażamy się na poważne powikłania, a także na szereg chorób. Najbardziej znanymi są depresja, nerwica oraz tężyczka. Wszystkie z wymienionych a także wiele innych są poważnymi chorobami, które wymagają długofalowego leczenia. Myślę, że nie warto pozwalać na rozwinięcie się jakiejkolwiek choroby. Lepiej zapobiegać niż leczyć. Prawda? Na temat naszych trudnych sytuacji życiowych pisałam też we wpisie: Kiedy mała górka staje się stromą górą…

 

Jakiś czas temu na własnej skórze przeżyłam skutki ciągłego stresu. I szczerze: nikomu nie życzę takiego stanu. Wiesz – inną sprawą jest stres przed egzaminem. Można go nazwać “okolicznościowym”. Masz konkretny powód, konkretną sytuację – zatem odczuwasz stres. Co innego jak to uczucie pojawia się każdego dnia. Zabiera ci radość życia. Nie pozwala spać. Zaczynasz wyglądać jak cień samego siebie, czujesz się ciągle osłabiony i masz ochotę zniknąć. Mniej więcej coś takie przeżyłam kilka miesięcy temu – jeszcze przed powstaniem tego bloga. Zaczyna się sypać wszystko, zaczynając od wyglądu zewnętrznego, a kończąc na relacjach z bliskimi. U mnie wszystko spowodowane było natłokiem obowiązków i poprzednią pracą. Ciągły bieg, wiecznie coś “musiałam” zrobić. Ani chwili dla siebie, ani chwili relaksu, ciągłe wyrzuty sumienia “bo jeszcze tyle mam do zrobienia”. Wyobraź sobie, że byłam tak niezdrowo nakręcona, że nawet umycie podłogi była dla mnie ważniejsze od tego, by na chwilę usiąść na tyłku! I wiesz, co innego jeśli serio jest to w granicach rozsądku – dla mnie wszystko stało się obsesją! A gdy ktoś z bliskich mówił “zwolnij” – od razu się denerwowałam, no “bo kto to zrobi za mnie?”. Przecież byłam niezastąpiona we wszystkim. Wstawałam o 4:00! Po jaką cholerę? Do pracy miałam teoretycznie na 7:00 – ale miałam mnóstwo obowiązków i wiedziałam, że im wczesniej przyjdę, tym szybciej ogarnę wszystkie maile, odpiszę, rozpiszę faktury, złożę zamówienie. A przecież byłam tylko asystentką… No jak się okazało to nie było “tylko” – ale “aż”. Z miesiąca na miesiąc przydzielano mi coraz więcej obowiązków, a ja nie potrafiłam powiedzieć “nie”. Chciałam pokazać za wszelką cenę, że dam radę. I dałam. Ale czy ktoś to zauważył? Niestety nie. W końcu to była moja praca, z której musiałam się wywiązać. Ostatnie 4 miesiące pracy to była prawdziwa wyprawa na K2.

 

Wiesz co zaczęło się dziać z moim zdrowiem? Zaczęły wypadać mi włosy – w strasznych ilościach! Bardzo szybko też się przetłuszczały. Paznokcie stały się bardzo kruche, a skóra poszarzała. Pojawiły się krostki – nie wiadomo skąd. Każdego dnia musiałam przykrywać podkrążone i podpuchnięte oczy. Ogólnie wyglądałam źle. Moi bliscy bardzo szybko się zorientowali, że coś jest nie tak. Część osób z pracy pytała co się dzieje… “Wszystko ok, nie wyspałam się”. I tak 4 miesiące? Jasne! Zdarzało się, że leciała mi krew z nosa. Kilka razy wylądowałam u lekarza z przyspieszonym bicie serca i zdrętwiałą ręką, twarzą, silnymi zawrotami głowy, mdłościami… Mój organizm buntował się jak tylko mógł, a ja nadal swoje… W głowie działo się równie źle. Ale pozwólcie, że dziś przemilczę temat… Powiedzmy, że potrzebuję jeszcze trochę czasu, by się tym podzielić.

 

W końcu postanowiłam, że tak dłużej być nie może. Uświadomiłam sobie to w dniu moich urodzin – 19 stycznia. Kiedy po raz kolejny odwiedziłam lekarza, a ten dzień niestety nie zakończył się najlepiej. To był piątek. W poniedziałek złożyłam wypowiedzenie w pracy. Dość! Koniec tego maratonu. Wzięłam się za siebie na maksa. Postanowiłam: “nigdy więcej”. I od tej pory cieszę się z wszystkiego: nawet jak pada deszcz – bo wiem, że zaraz po nim, wszystko wokół się zazieleni 🙂 Wielokrotnie musiałam walczyć z trudnymi sytuacjami w życiu, które powodowały silny stres. Nauczyłam się radzić sobie z tym gościem. Teraz gości u mnie niezwykle rzadko, a jeśli już się wprosi to tylko na chwilę, bo widzi, że nie jestem dla niego zbyt gościnna. Przez te kilka miesięcy sprawdzałam co działa kojąco na moje nerwy. Cofnęłam się też trzy lata wstecz – i przypomniałam sobie jak poradziłam sobie z nerwami przed swoją obroną licencjacką. Postanowiłam, że przedstawię Wam wszystkie sposoby na radzenie sobie ze stresem, bo jestem przekonana, że pomogą każdemu z Was:

  1. SPORTpowtarzam to już chyba po raz milionowy. Prawda? Ale naprawdę jest to jedna z metod, która pozwala oderwać się od uciążliwych spraw. Podczas wykonywania danego ćwiczenia skupiasz się jedynie na tym, by wykonać je jak najlepiej. Ostrożnie. Zatracasz się w treningu. Wysiłek fizyczny pomaga zapomnieć o wysiłku psychicznym.
  2. ODPOWIEDNIA DIETAa przede wszystkim jedzenie dużej ilości owoców. Zawierają one dużą ilość witamin, które zbawiennie wpływają na nasze samopoczucie. Można powiedzieć, że są zastrzykiem endorfin ! 🙂
  3. SŁUCHANIE MUZYKIale jedynie takiej, która cię wyciszy, uspokoi i nie przyniesie przykrych wspomnień lub nie pogłębi twojego przykrego nastroju. Najlepiej jeśli dana piosenka kojarzy ci się z miłymi wspomnieniami, np. z wakacji. Albo taka, która zachęca do tańca, a może do biegania. Coś co rozraduje Twojego ducha. Rozumiesz? 🙂
  4. KĄPIEL RELAKSACYJNAnalej dużą ilość wody do wanny, dolej olejku o przyjemnym zapachu, który ukoi nerwy (jest wiele takich opcji dostępnych w drogeriach), zapal świeczki, ułóż się w wannie i nie wychodź z niej przez 15 minut. Nigdzie się nie spiesz. Ta chwila jest Twoja.
  5. ZRÓB SOBIE DOMOWE SPAjak już była kąpiel relaksacyjna to zabieramy się za siebie. Peeling ciała. Maseczka na włosy. Peeling twarzy, maseczka. Balsamujemy ciało.  Robimy paznokcie. Leżymy i pachniemy 🙂
  6. KSIĄŻKAale nie lektura, nie jakaś fachowa. Tylko taka, która pozwoli ci zapomnieć o całym tym zgiełku. Może jakaś motywacyjna? Psychologiczna? Może coś o rozwoju? A może zwykłe romansidło czy fantastyka? Przeczytaj to co lubisz.
  7. FILMnie przepadasz za książkami? Włącz ulubiony film. Najlepiej taki, który rozbawi cię do łez. A może taki, który wywoła miłe wspomnienia? A może kabaret?  Ty wiesz najlepiej 🙂
  8. SPACERnajlepiej po lesie lub parku. Na pewno gdzieś, gdzie nacieszysz oczy zielonymi widokami, a Twój mózg będzie miał szanse na sporą dawkę tlenu.
  9. ZAKUPYjeśli możesz sobie pozwolić – zaszalej na shoppingu 🙂 No i jeśli lubisz. A jak nie lubisz chodzić po sklepach – zamawiaj przez Internet.
  10. MASAŻpoproś partnera o masaż relaksacyjny albo zafunduj go sobie w jakimś SPA. Może to wiąże się z inwestycją ale uwierz mi – raz do roku można! Poczujesz się o niebo lepiej i będą to twoje najlepiej zainwestowane pieniądze!
  11. IMPREZAz bliskimi. Z takimi osobami, przy których czujesz się najlepiej. Zluzuj szelki i wyjdźcie gdzieś w miasto, zorganizujcie domówkę, grilla. Cokolwiek, byleby razem 🙂
  12. SUPLEMENTYmi przy nadmiernym odczuwaniu stresu bardzo pomogła dodatkowa suplementacja witaminowa. Przez 3 miesiące brałam multiwitaminę, magnez, a także witaminę D, której brakuje nam szczególnie w okresie od października do kwietnia. Na szczęście teraz mamy ją w postaci naturalnej, zatem staraj się spędzać na słońcu 15 minut dziennie 🙂 Naładujesz swoje akumulatorki.
  13. ZAUFAJna pewno masz kogoś, komu możesz się wygadać. Zrób to. Nie duś w sobie emocji. Najgorzej jak się skumulują i wybuchną nagle. Zaufaj i wyżal się!
  14. ZREZYGNUJ Z UŻYWEKani alkohol, ani papierosy i nie daj Boże narkotyki – nie będą rozwiązaniem. Zrezygnuj z tego, póki możesz. Nie wyniszczaj się. Jasne, wszystko jest dla ludzi. Okazyjnie! Nie każdego dnia! Nie poprawiaj sobie humoru w taki sposób! Postaraj się ograniczyć tez picie kawy – wypłukuje ona magnez, a jego brak powoduje naraża nas na uczucie stresu. Kawę możesz zastąpić zieloną herbatą lub guaraną. Polecam! 🙂
  15. RZUĆ WSZYSTKO I JEDŹ W BIESZCZADYa jak zbliża się bardzo ważny moment w Twoim życiu – wyjedź. Ja na 10 dni przed obroną wyjechałam do Zakopanego. Nigdy w życiu do niczego nie podeszłam na takim luzie jak do tego egzaminu. Mój tata bardziej się stresował ode mnie 🙂 Całkiem możliwe, że w tym roku zadziałam podobnie. Na mnie kojąco działają góry. Cisza. Natura. Wypróbuj 🙂
  16. MODLITWAja nie wnikam w to, czy ktoś jest wierzący czy nie. Mi pomaga modlitwa bardzo. Wiem, że nie jestem sama. Jeśli wiesz, że Tobie to nie pomoże to wsłuchaj się po prostu w samego siebie. Porozmawiaj sam ze sobą w ciszy. Ze swoją podświadomością. Pomaga!

 

Bardzo Cię proszę – nigdy nie dopuść do takiego stanu, w jakim ja trwałam przez wiele miesięcy. Dbaj o siebie. A jak zauważysz, że ktoś z Twoich bliskich zatraca się coraz bardziej – pomóż mu. Nie lekceważmy choćby najmniejszych stresów. Walczmy z nimi na wszystkie możliwe sposoby. Życie mamy tylko jedno. Zdrowie też. Dbajmy o nie. I pozwólmy również innym zatroszczyć się o nas samych. Pomagajmy sobie nawzajem! 🙂

Spread the love
  • 6
    Udostępnienia