Znajdź w sobie dziecięcą radość

My dorośli jesteśmy dziwni. Nigdy nie mamy czasu. Zbyt często analizujemy. Wiecznie gdzieś się spieszymy. Bardzo często się wściekamy – w sumie to bez sensu. Myślimy liczbami. Przedkładamy dobra materialne nad wartości, takie jak miłość, przyjaźń, radość, pomoc. Jesteśmy w stanie cieszyć się tylko z tych naprawdę drogich rzeczy, zapominając co tak na prawdę ma dla nas największe znaczenie. Ciągle myślimy, że jak coś tam osiągniemy to będziemy super szczęśliwi… No i osiągamy to. I? Znowu zaczynamy odczuwać potrzebę zdobycia czegoś innego… Błędne koło.

 

Tak, jesteśmy dziwni. Lato nam nie odpowiada… Bo gdy pada deszcz – siedzimy w domu i narzekamy, że pogoda nie dopisuje. Bo nie możemy pobiegać, bo na rower nie pójdziemy, bo z pieskiem też nie fajnie wyjść…A już nie Daj Boże żeby była burza! Ale znowu jak jest przepiękna pogoda, to nagle jest za gorąco! Wszsytkim robi się słabo, a słońce to jest szkodliwe, ale w sumie można się poopalać – no tak ale później człowiek taki zmęczony… A zimą? A zimą zasypane drogi – ciężko gdzieś się dostać, no bo korki, bo ślisko i wypadki… no w ogóle tak niebezpiecznie. Ale jak śniegu nie ma to rozpacz! Bo kurcze co to za zima bez śniegu? Czemu nie ma mrozów? – “Wymroziłoby to wszystkie te bakterie w cholerę!”. Jak się okazuje nawet jesień nie należy do naszych ulubionych pór roku! Nagle wszyscy zamykają się w sobie – no bo dni są krótsze, bo jakoś tak szaro, ponuro… co z tego, że polska złota jesień jest jedyna w swoim rodzaju?? My i tak znajdziemy coś, co nas zdemotywuje! Myślałam, że chociaż wiosna jest taką porą kiedy naprawdę chce się żyć. I owszem! Wychodzi na to, że dla wielu z nas jest ona fantastyczna – no ale nie zawsze, w końcu my jako dorośli – zawsze znajdziemy powód, by ponarzekać! A bo czasem tą wiosną to śniegiem jeszcze może sypnąć, a bo wczoraj to już było tak całkiem ładnie, ale dzisiaj to już nie… już jakoś tak chłodno… chyba ciśnienie spadło…

 

Tak, jesteśmy dziwni. Bo moglibyśmy mieć tonę szczęścia, a i tak znajdziemy coś co wprowadzi nas w zły nastrój. A wiesz jak się to zaczyna? Najpierw w szkole – tak mniej więcej od 16 roku życia: jak ja chciałabym być być dorosła! Miałabym już swoje pieniądze, nie musiałabym pytać o zgodę rodziców no i nie musiałabym się uczyć tej głupiej matematyki! No na studiach będzie lepiej, no bo wybiorę taki kierunek, jaki JA będę chciała. Kończysz szkołę i idziesz na te wymarzona studia. A tam? Kolos za kolosem, sesja nokautuje cię raz po raz i myślisz po co mi to było?? Mogłam iść do zawodówki… Z kolei ten co jest w zawodówce zapieprza na nockach, często też w weekendy no i nierzadko fizycznie, i myśli “mogłem się uczyć i zdać tą maturę…”. Kończy się etap studiowania, szkół zawodowych… bierzesz życie w swoje ręce i nagle zderzasz się z rzeczywistością. Rachunki, zakupy, mieszkanie, samochód – o cholera, to nie takie proste! Okazuje się, że 12 godzin to jednak za mało… i nagle 6 godzin to tak dużo jeśli masz się wyspać… I w tym całym pędzie zaczynasz wracać myślami do przeszłości “w szkole to było fajnie…”

 

Tak, jesteśmy dziwni. Bo nawet jak już mamy wszystko. Dobrą pracę. Dom. Zdrowe dzieci. Szczęśliwą rodzinę. Wszystkie dobra materialne – to i tak jest jakieś coś, co nie pozwala nam spać… Zawsze się coś znajdzie. Bo może chciałbyś mieć dom a nie mieszkanie. Może lepszy samochód. Może się przeprowadzić? A może…? A może czas najwyższy zacząć doceniać to co się ma? Może czas najwyższy, by ta chwila stała się najlepszą z Twoich wszystkich chwil? Może warto o tym pomyśleć? Może warto się rozejrzeć? Może warto spojrzeć na dzieciaki?

 

Tak, dzieci to najlepsi nauczyciele! Bo nie ważne jaka jest pogoda, one zawsze się świetnie bawią! Zimą lepią bałwany, robią aniołki w śniegu, zjeżdżają na sankach z górek, robią bitwy na śnieżki… I wiesz co? Nie jest im za zimo! Latem; biegają po dworze w spodenkach, bawią się w piaskownicy, a jak dołożymy im do tego basen (nawet ten najmniejszy) to przenoszą się nad morze! Nigdy nie jest im za ciepło! A jak pada deszcz? Skaczą po kałużach i mają z tego niezłą frajdę! W pokoju, w którym mają niezły bałagan budują domki, autostrady, fortece…Wszystko co kolorowe jest dla nich ładne. Wszystko co świąteczne (choinka, bombki, pisanki) jest tak ekscytujące… Ale wiesz co jest najfajniejsze? Ich beztroska radość z tych małych rzeczy! Ich szczery uśmiech jak zobaczą basenik na podwórku, ubraną choinkę, kolorowe światełka czy dostaną małą czekoladę! I nie wpadają w rozpacz, bo czekolada jest za mała… czy dlatego, że pada deszcz. One cieszą się tym, bo wiedzą, ze tak czy inaczej będzie fajnie! Wiesz co jest jeszcze fajne w dzieciach? To, że one potrafią się dzielić tym co mają. I dobrami materialnymi i radością! No nie mów, że żadne dziecko nigdy nie zaraziło cię uśmiechem :-)? I jeszcze to, że są nadzwyczaj szczere! Nie kryją swoich prawdziwych uczuć. I nie kłamią. I wiesz co? Potrafią Ci naprawdę pokazać, ze Cię kochają. Podejdą, przytulą, wyciągną rączki… Hej! A może weźmy z nich przykład?

 

Zdaję sobie sprawę, że dzisiaj dzieci mają zdecydowanie więcej niż kiedyś miały. Zdaję sobie sprawę, że dzieci w wieku 12-16 lat już trochę trudniej zadowolić… Ale czy nadal nie widać w nich tego optymizmu? A już w tych najmłodszych szkrabach to na pewno! Ta dziecięca radość jest niesamowita! Taki jeden uśmiech może serio zmienić Twój cały dzień. A może by tak wziąć kilka lekcji od tych najmłodszych? I po prostu zacząć chodzić wiecznie uśmiechniętym a płakać tylko wtedy kiedy jest się głodnym :-)?

Spread the love
  • 9
    Udostępnienia